Oj, życie, życie… wkurzasz mnie

book-2124636__340Wszystko znów idzie nie tak. Nie tak planowałam ułożyć relacje z bliską mi osobą. Nie tak.  Chciałam być dla niej silna, odpowiedzialna… i taka byłam. Lecz co począć jeśli ktoś nie radzi sobie z emocjami? Ona nie radzi. Sięgnęła po sporą ilość tabletek… I oto mamy gotową próbę samobójstwa. Zareagowałam na czas. Uratowałam ją. Teraz mnie za to przeprasza, i choć nerwy mnie ponoszą, usiłuję zamaskować swoje emocje. Bo cóż dobrego przyjdzie mi z robienia jej awantury, wyrzutów? Nic. Czeka ją długie leczenie. Obecnie jest po dializie. Oczyszczano jej krew, uleczono ciało…. z czasem spróbują uleczyć duszę. Ale czy się uda? Tego nikt nie wie. Jak żyć pod jednym dachem z osobą, która (nie po raz pierwszy zresztą) usiłowała odebrać sobie życie? Naprawdę nie wiem. Nie umiem, i nawet nie chcę postępować z nią jak z przysłowiowym jajkiem, ale na pewno nie będę mogła być tak stanowcza, jak wcześniej. Stanowcza? Tak, bo zastępuję jej matkę… i ojca.  To nie jest łatwe zadanie.

Żal mi jej. Wiem, że czuje się z jednej strony osaczona przez życie, z drugiej, paradoksalnie, odrzucona. Brak akceptacji, izolacja w jakiej tkwiła latami spowodował u niej depresję, którą zamieniła na anoreksję. Bo jednym nad czym miała kontrolę to własne ciało. Tak szukała akceptacji. Myśląc pewnie, że, „jak będę zgrabna, szczupła, to mnie polubią”.

I nic z tego nie wyszło. Dziś będąc niemal 40 letnią kobietą, stała się jeszcze większym outsiderem niż w chwili, gdy miała lat naście… Ponieważ sama zaczęła się izolować od ludzi. Boi się ich. Boi reakcji.  Wciąż mimo „idealnej”sylwetki czuje się odrzucona, nieakceptowana. Ale prawda jest też taka, że główny nacisk kładła na wygląd zapominając, że to intelekt jest filarem naszej osobowości. Jej wypowiedzi są wypowiedziami kilkuletniej dziewczynki. Jej zdolność abstrakcyjnego myślenia jest na poziomie przedszkolaka, a zdolność konwersacji… na poziomie szkoły podstawowej… I tak oto maluje nam się obraz kobiety z „lekkim upośledzeniem umysłowym” – jak twierdzą psychiatrzy, obarczonej do tego chorobą neurologiczną od urodzenia. Nie wnikając w szczegóły, znam ludzi z tą chorobą funkcjonujących normalnie w społeczeństwie, mających rodziny…. a nawet kończących studia. A ona? Otóż toksyczna miłość rodziców, nadopiekuńczość uczyniła ją bezwolną, nie zdolną do samodzielnej egzystencji osobą.

Muszę stwierdzić, że po tym czego doświadczyła, jak bardzo ją skrzywdzono kierując się dobrymi intencjami, to i tak jest cholernie silna. Walczy po swojemu, nie poddała się, choć płaci do dziś za to sporą cenę. Musi żyć ze świadomością, że to jej rodzice uczynili z niej bardziej niedołężną, niż była nią w rzeczywistości. Musi im wybaczyć. Wybaczyć, bo ich kocha, bo kocha całym sercem. Czci pamięć, modli się z spokój ich duszy… A ja to rozumiem, szanuję.

Co nie oznacza, że nie wkurzam się na nich. Oni odeszli z tego padołu łez, a ja zostałam… Przejęłam osiem lat temu „pałeczkę”, opiekę nad nią. I w tym czasie pokazałam jej, nauczyłam, jak obsługiwać komputer, jak założyć konto w banku… jak po prostu żyć. Nie boję się jej choroby ani jednej, ani drugiej. Pozwalam jej żyć, jak nigdy przedtem nie żyła. Uczę ją wszystkiego od  – niemal – podstaw. Efekt super… Ale wystarczy moja jedna ostrzejsza uwaga, takie małe tupnięcie nogą, a ona już sięga po garść tabletek… I jak tu nie wkurzać się na… na życie. Bo przecież nie na nią…

Dlaczego mnie… ją, to wszystko spotkało, spotyka? Nie wiem.

Życie, naprawdę wkurzasz mnie. Innym dajesz wszystko, a drugim z dziką satysfakcją wszystko odbierasz…

Kto nam rozdaje karty? Kto pisze nasze scenariusze życia? Naprawdę śmiem wątpić, że my mamy wpływ na cokolwiek.

Informacje o kinga.widera

Urodziłam się z nadzieją na dobre życie. Z wiarą na prawdziwą miłość, a życie pokazało mi swoje złe oblicze... a i tak nie tracę nadziei.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Oj, życie, życie… wkurzasz mnie

  1. ~niezapominajkaa pisze:

    Jeśli jeszcze o tym nie wiesz, to powiem Ci, że jesteś Aniołem. Dzielisz się tym, co dla drugiego człowieka jest najważniejsze, swoją obecnością, uwagą, sercem i wsparciem.
    Emocje, te kiedyś się uciszą. Pozostaną tylko czyny, a te są najważniejsze.
    Mogłabyś się przecież odwrócić, udać że nie widzisz i mówić że jesteś za słaba, by temu sprostać…wymówek jest wiele. Ty ich jednak nie szukasz. Twoja odwaga i siła jest w Tobie, bierze się z miłości i bezinteresowności. W tym tkwi całe piękno człowieka.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :)

Odpowiedz na „~niezapominajkaaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>