Niebo nad głową, ziemia pod stopami

wierzba-woda-drzewa.jpegJazda między jednym, a drugim miejscem pracy, i to w godzinach szczytu, jest… szaleństwem. Szaleństwem, do którego jestem zmuszona każdego dnia.

Po piętnastej pędem do domu, choć na dwie godzinki, później znów wsiadam w samochód, i pędem do kolejnej pracy.   Z tego wszystkiego naprawdę zapomniałam zjeść… Dobrze, że miałam saszetki z kawą „trzy w jednym”, bo inaczej musiałbym pić kranówkę.

W domu, spokojnie. Nawet otrzymałam taki malutki prezencik, z okazji… I TU UWAGA… DNIA MATKI.

Dając mi go, lekko zmieszana pasierbica, powiedziała, że choć to troszkę szybciej, niż ów dzień, ale przecież nie ma dnia macochy, a ona chciałaby mi coś podarować, i podarowała… balsam do ciała. Fajny, super, i to z tej firmy, którą preferuję… A więc jednak coś w końcu ta moja dorosła – dziecko – pasierbica zrozumiała.

Poczułam miłe – takie ciepłe – uczucie wokół serducha…

Dając mi go przytuliła się i powiedziała:

„Nie jesteś taka moją prawdziwą mamą, ale w sumie jesteś, a nie ma dnia macochy, a ja pragnę ci dać prezent z okazji Dnia Matki. I przeprosić za wszystko…”

Aż mnie zatkało. Dobrze, że siedziałam, bo z pewnością upadłabym… A do tego łezka zakręciła się w oku, wtedy i ja ją przytuliłam.

Nawet tego dnia, czyli wczoraj, poszła na zakupy. Nie tylko dla siebie, ale – i tu znów uwaga – i dla mnie.

Co prawda zawsze jest z nią mój syn, ale liczy się fakt, chęć, i ten balsam… :-)

Praca po nocach jest męcząca, wyczerpująca i stresująca. Taki w końcu wybrałam sobie zawód… nie mogę więc narzekać.

Ciężko jest patrzeć… zawsze było… jak umierają ludzie. Ale wielka radość, gdy zdrowieją. I tym się pocieszam, że każdego dnia, choć właśnie odszedł „mój” pacjent, to drugiego dnia uda nam się wygrać walkę ze śmiercią.

Szkoda tylko, że nie udało się to nam… mnie i mężowi.

Noce, te spędzone w domu, są nie do zniesienia. Może dlatego uciekłam w pracę? Nie wiem. Lecz wiem jedno, na pewno nadejdzie kolejny kryzys. Czuję go jak przez skórę. Póki co gram silną, lecz wszystko jest do czasu…

Na razie patrzę wysoko w niebo, mając świadomość faktu, że muszę twardo stąpać po ziemi, lecz podświadomie obawiam się iż „czarny” dzień kryje się za rogiem… Nie będę wtedy bujać w obłokach, jak się to potocznie mówi, o formie marzycielskiej, ale moje „bujanie” to będzie próba – a raczej  walka – z tym co pragnę, kontra tego, czego się obawiam.

Czy niebo istnieje naprawdę? To NIEBO. Czy on w nim jest?

Wiara? Czyżby jej we mnie zabrakło? Nie, ale tak bardzo pragnę wiedzieć czy jest bezpieczny, szczęśliwy…. i czy zerka od czasu do czasu na mnie…

Czy tęskni?

Bo ja bardzo… w każdej sekundzie…

Otaczam się nie tylko fotografami. Wyświetlacz telefonu komórkowego spogląda na mnie jego oczami… dzwonek, to jego do mnie skierowane słowa:

„Kocham Cię, tęsknię. Kruszynko, uważaj na siebie… Czekam w domku. Amorek”

Te słowa nagrał mi kiedyś na dyktafonie telefonu… Odkryłam je na dwa miesiąca przed jego śmiercią. Dziś są nośnikiem, w takim samym stopniu radości, co łez… I są dla mnie znamienne…

Odruchowo odpowiadam:

„Też ciebie kocham… Też tęsknię. I tak bardzo pragnę być z tobą „w domku”.

Wtedy właśnie mam nie tylko nad głową niebo, ale i pod nogami…

 

 

 

Informacje o kinga.widera

Urodziłam się z nadzieją na dobre życie. Z wiarą na prawdziwą miłość, a życie pokazało mi swoje złe oblicze... a i tak nie tracę nadziei.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Niebo nad głową, ziemia pod stopami

  1. ~niezapominajkaa pisze:

    Jak to miło poczytać, o ludzkich odruchach serca. Zasługujesz przecież na to :)
    Macocha to określenie do Ciebie nie pasuje, bo jesteś lepszą mamą niż jedna rodzona matka…Dla mnie jesteś bohaterką ;) kto ma w sobie „gen anioła” zawsze ma trudniejsze życie.
    Temat śmierci i żałoby, u Ciebie to wszystko jest jeszcze bardzo świeże i trudne…nowa, niespodziewana rzeczywistość i niekończąca się tęsknota…Nie na wszystko mamy w życiu wpływ, a na pewno nie na dzień swojego odejścia. Gdybyśmy mogli zaoszczędzić sobie bólu i cierpienia, to każdy z nas bez wahania by to zrobił.

    Oczywiście Kochana, że Twój mąż jest przy Tobie, w każdej chwili, w której tylko o nim pomyślisz…śmierć rozdziela fizycznie, ale nie kończy miłości pomiędzy dwoma bliskimi sobie duszami…miłość jest silniejsza od śmierci…pamiętaj o tym.
    Przytulam Cię mocno…

  2. kinga.widera pisze:

    Bardzo dziękuję to balsam na duszę… takie słowa

Odpowiedz na „kinga.wideraAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>