Łzy nie pomagają…

cropped-ru-0-r-600600-n-image25056f23418413d3887b8fc4703b86dfL7njkes5pla.jpgDzisiejsza noc była totalnie do bani. Przepłakałam całą. Tęsknota za mężem jest nie do zniesienia. Miałam chwile, w których żałowałam, że żyję. Tak tęsknię. Świadomość, że przyjdzie mi żyć bez niego jest nie do wytrzymania.

Ila lat mi przyjdzie męczyć się samej na tym padole łez?  Nie ważne ile, ile by nie było istotne i przerażająco smutne jest to, że jego nie będzie przy mnie. Owszem, wiem że nie cierpi, że jest najprawdopodobniej szczęśliwy, ale ja nie! Ja tkwię tu z problemami, długami, i walę głową w mur, aby przetrwać, by przeżyć.

Tylko nie wiem jak…

Dnie za dniem, noce za nocami, a ja odnajduję spokój tylko w pracy. Dom jest miejscem, w którym wszystko wraca. Uciekam z domu w pracę, bo tylko to ocali mój umysł. Dlatego tej nocy płakałam, bo byłam w domu, bo widziałam i byłam otoczona wszystkim co zrobił, co ulepszył bądź kupił. Nie miało znaczenie ile w tych rzeczach było z mojej pracy, najważniejsze było to, że każda z nich przypominała mi jego.

Oczami wyobraźni widziałam go, jak nastawia kawę, odwraca po chwili głowę, uśmiecha się do mnie i pyta czy też chcę kawusi…

I znów łzy…

Nie daję rady dokończyć tego wpisu… może później, lecz nie teraz…

przepraszam.

Informacje o kinga.widera

Urodziłam się z nadzieją na dobre życie. Z wiarą na prawdziwą miłość, a życie pokazało mi swoje złe oblicze... a i tak nie tracę nadziei.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>